3 najdziwniejsze produkty, których używałam...

środa, 25 kwietnia 2018


Raz na jakiś czas słyszymy o jakimś rewelacyjnym produkcie, który ma zrewolucjonizować rynek kosmetyczny i choć producenci prześcigają się z wymyślaniem kolejnych haseł to zazwyczaj te "dziwne" produkty mają swoje pięć minut, a reszta doby należy do sprawdzonych, standardowych produktów. Z racji tego, że już od kilku lat prowadzę bloga (już 5 rok!) to w ciągu tych wielu miesięcy miałam okazję wypróbować nie raz jakiś szalony produkt kosmetyczny. Dziś opowiem Wam o 3 produktach, które miały zaskoczyć swoją formułą... ale czy do końca się sprawdziły?


NISKOPIENIĄCY KREM MYJĄCY 3w1 LOREAL ELSEVE 

(wersja do włosów farbowanych)

Swoją gadaninę rozpocznę od kremu do mycia włosów - i może niczym nowym jest konsystencja, to produkt nie zawiera siarczanów i jest niskopieniący. Taki produkt 3 w 1 - ma oczyszczać skórę głowy, ułatwiać rozczesywanie i w zależności od wersji, miał chronić kolor włosów farbowanych lub odbudowywać włosy - czyli wiecie, wszystko w jednym, a skoro jeden produkt ma tyle funkcji to zazwyczaj nadaje się do niczego. Ma pompkę, a to plusik w przypadku zabierania szamponu pod prysznic.. Ale.. No właśnie.. Analizując skład, to ten krem myjący jest niczym innym jak nieco podrasowaną dwoma myjącymi składnikami odżywką do włosów (Behentrimonium Chloride, Coco Betaine). Znacie metodę mycia włosów, którą wręcz opatentowały  kręconowłose włosomaniaczki opierającą się na myciu włosów odżywką? To praktycznie to samo. U mnie, minusów jest niestety więcej niż plusów - sam producent zaleca zastosowanie 10-15 pompek produktu do umycia włosów, co jest totalnie nieekonomiczne, a w przypadku długich włosów trzeba się troszkę namachać. Poza tym, nie jest to produkt, który mógłby genialnie sprawdzić się solo w przypadku włosów przetłuszczających się lub niskoporowatych, gdyż może zbyt mocno dociążyć włosy i jeszcze bardziej przyspieszyć ich przetłuszczanie, jak dzieje się w moim przypadku. Jedynym słusznym sposobem na aplikację tego kremu myjącego jest umycie, oczyszczenie włosów zwykłym szamponem, a dopiero później, przy drugim myciu, wykorzystanie kremu myjącego - sprawdza się tak samo jak każda inna odżywka. U mnie sprawdził się, jak widać, bardzo przeciętnie, choć być może włosy suche i bardzo zniszczone mogą być z niego zadowolone.

INGREDIENTS: AQUA / WATER • CETEARYL ALCOHOL • BEHENTRIMONIUM CHLORIDE • COCO-BETAINE • POTATO STARCH MODIFIED • GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE • TOCOPHEROL • COCOS NUCIFERA OIL / COCONUT OIL • SODIUM CHLORIDE • SODIUM BENZOATE • PHENOXYETHANOL • ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE • TRIDECETH-6 • POLYQUATERNIUM-7 • POLY(LINSEED OIL) • FUMARIC ACID • BENZYL ALCOHOL • BENZYL SALICYLATE • LINALOOL • BENZOPHENONE-4 • AMODIMETHICONE • ISOPROPYL ALCOHOL • ALPHA-ISOMETHYL IONONE • GERANIOL • CETYL HYDROXYETHYLCELLULOSE • BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL • CITRONELLOL • CETRIMONIUM CHLORIDE • CITRIC ACID • BHT • HEXYL CINNAMAL • GLYCERIN • PARFUM / FRAGRANCE (F.I.L. C186048/1) [źródło]



SZTUCZNE RZĘSY W BUTELCE

To żaden "clickbait", to prawdziwa nazwa produktu ze sklepu Kontigo. To nic innego jak syntetyczne włoski, niezatopione w żadnym płynie, które nabierane są aplikatorem i służą do nakładania na mokry tusz, by zwiększyć objętość, pogrubić i wydłużyć rzęsy. Opcja przeznaczona jest dla osób, które lubią mieć mocno podkreślone oko, jednak z tym produktem trzeba sobie popracować i poćwiczyć. Niewielka ilość nałożonych włosków nie daje większej różnicy - dopiero kilkukrotne ich nakładanie na na prawdę mokry tusz, a następnie kolejne wytuszowanie, daje efekt. Niestety, nie jest to zawsze efekt pożądany - rzęsy mogą być za mocno sklejone, a po kilku godzinach włoski zaczynają spadać pod oko. Poza tym, w przypadku zdecydowania się na zakup tego wynalazku, rekomenduję w pierwszym kroku makijaż oczu, a następnie twarzy, gdyż włoski są bardzo suche i lotne, więc bardzo szybko przyklejają się do podkładu. Bardzo średni i jednocześnie dziwny produkt.

LIFTING W SPRAYU

Bardzo kontrowersyjny produkt, który tuż po aplikacji daje efekt napięcia, uniesienia i ujędrnienia skóry. Wspomniałam Wam o nim w przypadku wpisu z relacji ze spotkania Beauty by bloggers, które odbyło się w Częstochowie, gdzie marka Yvene Cosmetics miała swój pokaz.

BEAUTY BY BLOGGERS - TEST SPRAYU LIFTINGUJĄCEGO 😮

Zachęcona natychmiastowym efektem liftingu zgłosiłam się na ochotniczkę do wypróbowania produktu na jedną stronę twarzy. Jak to się odbywało to opisałam we wpisie - i zwyczajnie nie chcę się powtarzać. Po aplikacji miałam bardzo dziwne odczucia - mrowienie połowy twarzy, uczucia gorąca, chłodu.. Po całym procesie pierwszej aplikacji odczuwałam dziwne napięcie i podciągnięcie skóry, które podobno było widać już po kilku minutach. Nie wiem czy to przypadek czy też nie, ale akurat produkt został mi zaaplikowany na lewą połowę twarzy, gdzie brew naturalnie ucieka mi do góry, co optycznie sprawia, że twarz wygląda na bardziej zliftingowaną. Postanowiłam kontynuować kurację w domu, ale i wypróbować na mojej mamie. W moim przypadku czułam większe napięcie skóry w czasie stosowania sprayu, jednak moja mama nie odczuwała ani nie zauważała różnicy w przypadku pierwszej, dwukrotnej aplikacji, ani w ciągu tych kilku tygodni stosowania produktu. Robiłam jej nawet zdjęcia porównawcze aby dostrzec różnicę, jednak nic przez ten czas się nie zmieniło.. Oczywiście, po odstawieniu samego produktu nie czułam już tego napięcia (uczucie spsikania twarzy lakierem do włosów). Produkt nie doczekał się recenzji, gdyż nawet teraz, gdy piszę o tym po roku od skończenia buteleczki, mam mieszane uczucia. Nie wiem w jakim stopniu była to siła przekonywania bardzo charyzmatycznej właścicielki marki, a w jakim stopniu efekt placebo. W każdym razie, ten produkt plasuje się na pierwszym miejscu podium i śmiało mogę nazwać go "najdziwniejszym produktem jaki kiedykolwiek używałam".

Jeśli macie jeszcze chwilkę czasu i chcecie poczytać sobie na co nigdy przenigdy nie namówią mnie blogerki oraz co się dzieje ze skórą, gdy używamy kremów 40, 50, 60 + to zapraszam do poniższych wpisów
⇒ CO SIĘ STANIE, GDY UŻYJĘ KREMU DLA OSÓB 50+ ? 😨 TO MOŻE BYĆ PRZERAŻAJĄCE...

⇒ BLOGERKI MNIE NA TO NIE NAMÓWIĄ! 


Lubicie testować takie "dziwne" produkty? 
Co sądzicie o produktach ... w 1? 

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images