Trendy makijażowe których nie rozumiem..

sobota, 25 lutego 2017

Istnieją trendy, których nigdy nie zrozumiem. Mam to szczęście, że nie jestem zbytnio podatna na nowości i dziwne zwyczaje, które zazwyczaj dochodzą do nas z zachodniej części świata. Propagują je blogerki, youtuberki czy znane makijażystki, które lubią wszystko nałożyć za i zbyt dużo. Przyjęło się, żeby tą modę traktować z lekkim przymrużeniem oka, choć czasem dociera to do polskich kobiet, co w efekcie widać na najbardziej popularnej aplikacji gromadzącej makijażowe społeczności - instagramie. O których trendach myślę?

Nigdy nie zrozumiem pomadki w odcieniu podkładu, serio! Mentalnie z tym walczę, ale wciąż przegrywam widząc piękne dziewczyny, w pełnym makijażu, bez oddzielenia ust od reszty twarzy i szyi. Delikatny błyszczyk bądź brzoskwiniowa pomadka załatwiła by całą sprawę. To samo tyczy się pełnego makijażu bez podkreślenia czerwieni wargowej, często z widocznymi resztkami podkładu. Nie tyczy się to delikatnego makijażu, bo podkreślenie ust nie jest w tym przypadku tak istotne.

Wiecie, że kocham rozświetlacze, prawda? Nawet w przedostatnim wpisie udowodniłam Wam to przedstawiając kilka ulubieńców w tej kwestii, ale.. Nie rozumiem trendu na kolorowe rozświetlacze, szczególnie te tęczowe. Jakiś czas temu, szczególnie na insta, był na nie ogromny bum, jednak nie jestem w temacie i nie jestem w stanie powiedzieć, czy ta moda już minęła. Poruszając kwestię ilości - to czasem można z nimi przesadzić. Mocne podkreślenie kości jarzmowych zaaprobatuję, jednak podkreślenie czubka nosa rozświetlaczem nie! Często wygląda to jakby nos był oderwany od całej twarzy i żył swoim życiem. Nie chcę wiedzieć jak wygląda to w przypadku cer tłustych czy mieszanych, gdzie strefa T przetłuszcza się w zastraszającym tempie.

Mocno wyrysowane brwi to również moja zmora. Rozumiem, że w przypadku braków we włoskach nie jesteśmy w stanie podkreślić ich w ten sposób, by wyglądały jak prawdziwe włoski, ale dziewczyny z naturalnie ładnymi, gęstymi brwiami podkreślają je od linijki i za mocno, szczególnie w przedniej części tworząc wyraźny, kwadratowy kształt. Na szczęście, naturalne brwi wracają do łask. 

Ale najgorszym trendem, który zapoczątkowały Amerykanki, jest nakładanie makijażu wszystkim. Widziałam już materiały z nakładaniem podkładu wkładkami silikonowymi do biustonoszy, butów (w związku z szałem na silisponge), ale i gąbkami do zmywania naczyń czy ostatnio - zwiniętą taśmą klejącą. Często widziałam również filmy w których wykorzystywano do konturowania widelce, noże, pieniądze, karty kredytowe, ale uwaga - wkładki higieniczne również! Mam wrażenie, że to oznaka swoistej przepychanki - im głupsze i dziwniejsze narzędzie do aplikacji tym więcej wyświetleń.

Nie odbierzcie mnie jako zdesperowaną frustratkę, ale czasem muszę napisać cokolwiek innego, by przelać myśli i przekonania na klawiaturę. Pamiętajcie, że każdy ma inny gust, a moja opinia nie musi być dla każdego miarodajna. Nie namawiam nikogo do zmiany, ale czasem warto przyjrzeć się innym wersjom swojego makijażu, by odkryć najlepszą wersję siebie.

Wpadnijcie do dziewczyn ze składu #makijażowelove i sprawdźcie co dla Was przygotowały!

Małgosia candykiller.pl
Alicja kotmaale.pl
Agnieszka agwerblog.pl
Paulina simplistic.pl

A Wy co myślicie o tych "trendach"?
Może oprócz tych powyższych nie możecie znieść pewnych zachowań? 
Chętnie poczytam Wasze zdanie na ten temat!



Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images