A CZY TY ZNASZ PRODUKTY COLORESCIENCE ?

sobota, 4 czerwca 2016

Dziś powracam z recenzją o dwóch produktach kolorowych z pogranicza pielęgnacji, o produktach marki Colorescience. Weźmiemy pod lupę bazę, Face Primer w wersji Skin Calming, a także "Słoneczne minerały w kremie", czyli Tint du Soleil - jeśli jesteś ciekawa co to za produkty i jak się sprawdzają to zapraszam do dalszego czytania :)


Marka Colorscience jest w Polsce właściwie nieznana, przynajmniej przeze mnie, więc wypróbowanie produktów o których mało kto wie, a na blogach nie ma ich za wiele, jest nie lada gradką, ciekawością, choć niepokój również dał o sobie znać - bo skoro nikt o nich nie pisze, to może znaczy, że nie są do końca lubianymi produktami..? Widzicie, iloma emocjami jestem targana od środka przy zwyczajnym wypróbowaniu produktów? (haha) :D A tak na serio to produkty otrzymałam od Estetycznie.pl i przedstawię Wam moją szczerą opinię na ich temat.

Zacznę od bazy Face Primer, która występuje w różnych wersjach, min. rozświetlającej, brązującej, a dla siebie wybrałam "skin calming", więc bazę teoretycznie łagodzącą, uspokajającą skórę, która posiada beżowy pigment, który delikatnie, już przed nałożeniem podkładu minimalnie kryje różowe tony skóry - oczywiście nie jest to krycie tak mocne, by zrezygnować całkowicie z podkładu, jednak co nieco kryje. Baza, jak inne standardowe, oparta jest na silikonach, glicerynie, ale zawiera też nieco bardziej "przyjemne" składniki, takie jak: wyciąg z ogórka, ekstrakt ze spiruliny, wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z łodygi opuncji figowej, ekstrakt z alg palmaria palmata - których obecności zupełnie nie spodziewałam się po "zwykłej" bazie pod makijaż. Z informacji czysto technicznych dodam, że ma 30 ml pojemności i jej aplikacja jest bardzo przyjemna, ponieważ wykorzystano tu pompkę typu airless, więc jest to bardziej higieniczne rozwiązanie.
Cyclopentasiloxane, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone Crosspolymer, Glycerin, Water/Aqua/Eau, Dimethicone/ Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Spirulina Maxima Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract, Palmaria Palmata Extract, Disodium Lauriminodipropionate Tocopheryl Phosphates, Citrus Paradisi (Grapefruit) Seed Extract, Ascorbic Acid, Dimethiconol, Butylene Glycol, Dimethicone, Triethoxycaprylylsilane, Cyclotetrasiloxane, BHT, Propyl Gallate, Tyrosine, Glucose, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Phenoxyethanol, Beta-Carotene (CI 40800), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499) [źródło]
Główną chlubą Colorescience jest ochrona przeciwsłoneczna - baza zawiera dwa składniki aktywne: 5,4 % dwutlenek tytanu i 5,4 % tlenek cynku, które zapewniają ochronę uv o faktorze SPF 20. Rzadko spotykam się, by w bazach pod podkład występowały konkretne faktory, konkretne dane, a nie tylko niepotwierdzone wzmianki o ochronie przeciwsłonecznej.

Co do samego działania - baza wygładza tak jak każde inne silikonowe bazy - skóra staje się jedwabiście gładka i nieco ujednolicona pod względem kolorystycznym, dzięki obecności pigmentu, który delikatnie niweluje różowe tony skóry. Przedłuża również trwałość nałożonych na nią produktów, lecz nie jestem w stanie powiedzieć konkretnie o ile godzin czy w jakim stopniu, bo niestety tego nie da się realnie ocenić. Bazy pod makijaż nie używam na co dzień, bo nie mam takiej potrzeby, jednak po całodniowym makijażu z jej udziałem nie zauważyłam pojawienia się niedoskonałości czy innych zmian oznaczających zapchanie skóry. Bazę bardzo polubiłam jednak nie zauważyłam, by zachowywała się zupełnie inaczej niż bazy które mam - wygładza, podkład się na niej nie warzy, niweluje różowe tony i jedyne co ją odróżnia to ochrona uv, za którą ma dużego plusa. Produkty wyprodukowane są w USA i jak dla mnie, ich cena jest mocno przesadzona - w sklepie Dermstore.pl można kupić ją za (uwaga uwaga) 220 zł! Wiem, że ta cena jest niezależna od polskiego dystrybutora, bo sprawdziłam na stronie amerykańskiej Sephory na której są dostępne, że te produkty, po prostu, są "z górnej półki"...

"Słoneczne minerały w kremie" - Tint du Soleil to produkt koloryzujący do twarzy. Nie jest typowym podkładem, jednak nadałabym mu miano kremu koloryzującego. Tak jak poprzednik, oparty jest na silikonach przez co jego konsystencja przypomina mus. To, co rzuca się w oczy po wyjęciu go z pudełeczka to piękne, eleganckie opakowanie z pompką airless i jego pojemność to również 30 ml. Produkt niesamowicie pachnie - bardzo przyjemnie, kwiatowo i zupełnie mnie nie drażni przy aplikacji. Odcień który posiadam to light, jednak dostępne są również odcienie: medium i tan. Odcień light ma żółte zabarwienie, jasne, choć po wydobyciu nie wygląda tak jasno, jak nałożony na skórę i roztarty.

Tak jak w przypadku bazy, słoneczne minerały posiadają filtr SPF 30 i jest wodoodporny przez  40 minut. W skład składników aktywnych wchodzi 4,8 % dwutlenek tytanu i 6,7 % tlenek cynku.

Moja znajomość z TDS była bardzo przyjemna - produkt gładko się aplikował, ładnie rozprowadzał, nie miałam zupełnie problemów z warzeniem się czy nakładaniem na niego innych produktów. Jego krycie określiłabym jako słabe, a samo wykończenie jako lekko matowe - nie całkowicie rozświetlające lecz wykończenie jak przy opruszonej pudrem, cerze. Produkt może spodobać się osobom z cerą raczej bezproblemową, które potrzebują jedynie ujednolicenia kolorytu i wyglądania naturalnie. Nie sprawdzi się u osób, które mają widoczne niedoskonałości i potrzebują krycia, by czuć się pewnie. Jest to produkt typowo do stosowania na co dzień, do makijażu typowo dziennego. Obecnie produkt jest w promocji i kosztuje bagatela, prawie 225 zł na stronie Dermstore.pl


Produkty sprawdziły się u mnie bardzo dobrze, jestem z nich zadowolona i nie mam im zupełnie nic do zarzucenia oprócz ceny.. Dla mnie są to produkty wysokopółkowe na które sama nie wydałabym tak dużej sumy, bo jestem typem skąpca, który woli mieć kilka produktów, ale tańszych. No ale dobra, powoli się to zmienia i walczę z tym, by wybierać produkty lepszej jakości, a niekoniecznie mieć całe dziesiątki produktów, których nie używam. W tym przypadku, wydaje mi się, że można znaleźć podobnej jak i nie lepszej jakości produkty za dużą niższą cenę, jednak na same produkty nie mogę narzekać.

Wybaczcie za brak aktywności z mojej strony - wszelkie zaległości w obserwowanych blogach na pewno nadrobię " na dniach " i będzie mnie więcej. Dziękuję za tak ogromną aktywność przy ostatnim wpisie i jest mi niesamowicie miło, dziękuję za wszystkie komplementy i cieszę się, że lubicie się udzielać i dyskutować razem ze mną. Może napiszę luźny wpis tego typu, bo mam wrażenie, że dzięki tego typu notkom poznajecie mnie bardziej, a przy okazji, ja poznaję Was! :) 
Czy u Was też trwa sesja, czy jednak "sesja is coming" ? :D Ja już prawie po wszystkim! 

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images