MAKIJAŻE DZIENNE I WIECZOROWE WYKONANE JEDNĄ PALETKĄ? | MAKEUP REVOLUTION ULTRA EYESHADOWS FLAWLESS

piątek, 27 maja 2016

Jeśli widziałyście mnie kilka razy i w miarę śledzicie moje makijażowe próby to zapewne zauważyłyście, że najczęściej noszonymi przeze mnie kolorami są brązy - raczej stonowane odcienie, a mój dzienny jak i wyjściowy makijaż zmieniam jedynie tonacją moich ulubionych barw. Od jakichś niecałych dwóch miesięcy namiętnie testuję paletkę Makeup Revolution Ultra Eyeshadow w wersji Flawless i co nieco Wam o niej opowiem. Od razu uprzedzam, że nie jestem makijażystką, nie mam kursów, więc koniecznie piszcie mi swoje uwagi na temat makijażu w komentarzach - cenię czytelników, którzy pozostawiają rady, które będę mogła wcielić w życie :)
Opakowanie palety i cała zewnętrzna otoczka wygląda na twardą, porządną, choć wiadomo, to tylko plastik, więc nie spodziewajmy się cudów. Ogromnym plusem całej palety jest lusterko zajmujące całą szerokość paletki umiejscowione na górnej pokrywce, która całkowicie się otwiera i nie ma "spowalniacza", który hamuje otwieranie się paletki. Bardzo podoba mi się, że cienie mają nazwy, jednak tak jak w przypadku Sleeka, umiejscowione są na przezroczystej folii, która została włożona do opakowania i niestety gdy ją zgubimy to nie poznamy oznaczeń danego odcienia, co w przypadku tak dużej palety może być delikatnie kłopotliwe, szczególnie dla osób, które podają nr cieni, np. przy tutorialach makijażowych, jednak dla normalnego śmiertelnika myślę, że nie będzie to zbyt dużym problemem. Waga paletki to 16 g i jej data przydatności mija po 12 miesiącach od otwarcia.

Paletka ma aż 32 cienie, więc wybór odpowiedniej kolorystyki dla siebie powinien nie być trudny, jednak wykończenia poszczególnych cieni są bardzo różne - od matowych po satynę i metaliczne. Tych pierwszych, czyli matów niestety jest najmniej, bo tylko 5, może 6, jednak są to odcienie, którymi możemy przygotować powiekę i podkreślić zewnętrzny kącik trzema odcieniami brązów. Odcień Paper świetnie nadaje się do pokrycia, zmatowienia całej powieki aż po łuk brwiowy, bo na skórze jest typowym cielistym odcieniem i nie wygląda żółto tak jak w palecie.

Kolorystyka całej palety utrzymana jest raczej w ciepłej tonacji - brązy, bordo, czerwienie, odcienie miedzi, ciemnego różu - jednak nie jest to tak oczywiste, ponieważ perłowe odcienie mają tonację chłodną i niektóre są delikatnie srebrne. Pigmentacja jest również zależna od poszczególnego wykończenia - dwa pierwsze maty z pierwszej kolumny nie są mocno napigmentowane, jednak te niżej są nieco bardziej widoczne. Najlepiej i najmocniej wybijają się metaliczne wykończenia, które przeważają w ilości i chyba najbardziej przypadają mi do gustu. 
A teraz kilka moich przykładowych malunków wykonanych tą paletą (bo nie są to jeszcze "makijaże" z których byłabym na prawdę dumna :))
Paletka, według mnie, jest warta zakupu. Odcienie mają na prawdę dobrą pigmentację, nie pylą się i mocno nie osypują - wiadomo, ciemniejsze cienie pozostawią pod dolną powieką nieco pyłku, jednak nie tak jak np. Sleek, z którym nie mogłam sobie poradzić.. Paletka jest różnorodna, więc można tworzyć przy jej pomocy na prawdę zróżnicowane makijaże! Jej cena sprzyja, bo np. w drogerii Perfumesco.pl od której dostałam tą paletkę, kosztuje 30,99 zł za 32 cienie, więc za niecałą złotówkę dostaniemy całkiem dobrej jakości pojedynczy cień.

Znacie tą paletkę? 
A może macie doświadczenie z innymi cieniami Makeup Revolution?
Chętnie poczytam Wasze propozycje odnośnie fajnych palet w ciepłych odcieniach :)

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images