IDEALNY BLOGER, ZAROBKI.. CZYLI WIECZORNE, BLOGOWE ROZMOWY.

wtorek, 31 maja 2016

Dziś coś zupełnie innego - nie związanego z kosmetykami, upiększaniem, pierdołami.. A z motywacją, blogowaniem, moim podejściem. Nie przeczytasz tu żadnych pustych, sztampowych rad, a zwykłe przemyślenia zebrane w jedną, treściwą myśl normalnej osoby. Ktoś jest ciekawy babskich pogawędek to kliknijcie dalej.. Albo jeśli nie chcecie, to lepiej nie klikajcie.

Zebrało się Was tutaj nadzwyczaj dużo, tak dużo, że nigdy wcześniej nie myślałam, że dojdę to tego momentu, gdzie jestem teraz. Na blogu jest Was 599, na facebooku ponad 500, a na instagramie ponad 1500.. I wiecie co? Nikogo nie traktuję jako kolejną cyfrę w liczbie obserwatorów i cieszę się, że ktoś zainteresował się mną, moimi zdjęciami i sposobem opiniowania produktów, bo jednak to dominujący temat. Pochodzicie z różnych zakątków Polski, jesteście moimi znajomymi z uczelni, szkoły, spotkań lub znamy się jedynie przez internet i klikamy sobie serduszka. Każdy z Was ma swoje poglądy, problemy, miłości, zmartwienia, choroby i jesteście różni, ale jednak podobni - śledzicie blogi.

Trust me, I'm blogger
..interesujecie się tym, co napisze Wasza znajoma blogerka/bloger, która zapewne cały swój dzień spędza na pięknym, zaścielanym łóżku z baldachimem, w białej pościeli, z kawą z dużą dawką mlecznej pianki, która pisząc nowy wpis ma perfekcyjny mejkap, piękne wymodelowane włosy, nową letnią sukieneczkę z koronki i spędza cały dzień na pracy, jaką jest dla niej blog. Żyjąc w swym idealnym świecie ma pieniądze na każde swe zachcianki, a klasyczny model torebki znanego projektanta, którym pochwali się na instagramie był zwykłym, spontanicznym zakupem.

A jak jak jest na prawdę?
Nikomu nie zaglądam do portfela, ani nie zazdroszczę - a jeśli zazdroszczę to w sposób pozytywny i serdeczny - dobra koniec, o mnie, bo wyjdzie na to, że jestem zadufaną jedynaczką - ale życie przeciętnego "blogera" nie jest idealne. Daruje sobie wzmianki o czasie przygotowania wpisów, zdjęć i ciężkiej pracy, którą to bloger wykonuje każdego dnia pisząc, bo czasem jest to komiczne - oczywiście nie mówię o osobach, które każdego dnia lub co dwa dni tworzą na prawdę konkretne, treściwe artykuły, są zaangażowane w bloga, w jego rozwój, promocje, ale gdybym ja, osobiście napisała, że "blog jest dla mnie ciężką harówką" gdy to raz na tydzień skrobnę recenzję produktu, to moja postawa byłaby dla mnie co najmniej niepokojąca, bo byłby to znak, że ciężkiej pracy nigdy nie zaznałam, prawda? 

Poznaj prawdę..
Dostałam kilka pytań o to, czy zarabiam na blogu, czy dostaję z niego coś więcej niż tylko produkty i rozwieję wątpliwości - nie, nie zarabiam finansowo na blogu. Na bocznych ściankach niegdyś widniały reklamy AdSense i wiecie ile zarobiłam odkąd widniały one u mnie na stronie, czyli pewnie w rok, a może i ponad? Już Was informuję - 54,05 zł - niby fajnie jak na nic nie robienie, ale jednak reklamy są irytujące dla czytelników i mocno wybijające się, a i mnie samą czasem przytłaczały, więc niedawno zdecydowałam się, by z nich zrezygnować. A poza tym, by z AdSense móc wypłacić jakiekolwiek pieniążki należy uzbierać minimum kwotę 300 zł, czyli patrząc na mój ruch na blogu zajęło by mi to jeszcze 6 lat :) Dużo fajniejszą opcją jest TradeTracker (klik) gdzie na wstępie dostajemy 15 zł, a minimalnym progiem do wypłacenia pieniędzy jest kwota 50 zł. Z TT też jeszcze nie wypłaciłam swojej kwoty, która obecnie urosła do 45 zł, a np. za jedną kampanię dostałam 30 zł, więc ta opcja jest świetna. Co poza tym? Wpisy nie są sponsorowane i przyrzekam, że jeśli kiedyś dostanę jakieś wynagrodzenie za opublikowanie wpisu to moja ocena nie ulegnie zmianie, nie sprzedam się by dać satysfakcję jakiejkolwiek firmie, bo moim priorytetem są osoby zaglądające tutaj, a jeśli marka nie szanuje mnie, to ja jej również.

A czy ja jestem "idealną blogerką"?

Łóżko mam, ale bez baldachimu, pościel mam, ale nie białą, a szaro różowo fioletową róże, kawy nie mam, bo w łóżku piję bardzo rzadko, by nic nie wylać, mejkapu nie mam, ale na twarzy gości jedynie krem i maść na wypryski, włosy też mam, ale tłuste dwudniowe i związane w wysokiego koczka-kupę, sukienkę mam, nie za piękną, ale jednak, która kurzy się w szufladzie, a pisząc wpis siedzę w dresach i zwykłej koszulce. Na szanele mnie nie stać, bo szanuję pieniądze i moim priorytetem nie torebki ze znaczkiem. Widzicie podobieństwo? Ja nie bardzo, ale kreowanie się na osobę zawsze wyglądającą perfekcyjnie jest fajne dla oglądających, bo któż nie chciałby być idealny?

A może by tak stać się bardziej idealnym na inny sposób? A może by tak zrobić coś zupełnie zwyczajnego bezinteresownie? To może zacznę od tego, że pozwolę Wam, ot tak, dodać linki w komentarzach do swoich stron, do stron którymi chcecie się pochwalić, z których jesteście dumne, którym poświęcacie uwagę.. Ot tak, po prostu. Chcecie?

Twórzcie swoją społeczność, cieszcie się ze swoich nieidealnych blogów, życia, siebie i róbcie to dobrze, na własny sposób. A do wieczornych przemyśleń dodam Wam cytat, który może zmotywuje Was do działania.
"Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Jeśli nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód." Martin Luther King

Dziękuję za uwagę!
Pisała dla Was, Aga Coelho

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images