NOWOŚCI LUTEGO/MARCA

niedziela, 6 marca 2016


Dawno nie przybyło mi aż tak wiele nowości.. Luty zdecydowanie był miesiącem zakupów! Odkąd wróciłam do Krakowa po zasłużonych, studenckich feriach, naszła mnie ogromna ochota na nowości no i stało się. Przez cały miesiąc chomikowałam nowości, by dziś pokazać Wam kilka fajnych rzeczy.

Zacznę od prawie najnowszych zakupów, czyli od miniaturek rozsławionych, tych "prawdziwych", kremów BB, prosto ze strony Skin79. W poprzednim tygodniu była niemała promocja na miniaturki - za wszystkie trzy zapłaciłam 39 zł. Do zamówienia dołączono mi kilka fajnych próbek kremów BB i BB Cleansera - świetnego żelu, który zamienia się w piankę (przypominającą chmurkę ♥), którą wykorzystałam do demakijażu podczas małego, sobotniego wypadu poza domem.
W końcu skusiłam się na lipowy płyn micelarny Sylveco. Używam go odkąd go kupiłam i jak na razie sprawdza się bardzo dobrze - nie podrażnia, nie szczypie w oczy, skutecznie zmywa makijaż oczu, ale również twarzy i ma przyjemny skład.

Z firmą Estelle & Thild nigdy się nie spotkałam, gdyż jest to szwedzka firma, której mleczko myjące, znalazłam w Tk Maxx. Mleczko ma świetny skład i nie posiada żadnych detergentów. Oparte jest na wodzie, oleju słonecznikowym, wodzie z róży damasceńskiej i wielu innych naturalnych składnikach. Mleczko zostało wycenione na 39 zł i sprawdza się jak na razie bardzo dobrze - nie zapchało mnie, dobrze zmywa makijaż, ale ma średni zapach - skrobi - czystego, obranego ziemniaka, co nie zawsze towarzyszy przyjemnym rytuałom :D Niemniej jednak, polecam cerom suchym, które nie lubią się z żelami.
Kontynuując tematykę pielęgnacji twarzy to na tym polu też pojawiły się nowości. Mój krem No 1 - odżywczo-regenerujący do cery suchej o masełkowej konsystencji, a także mini wersje Mój krem nr 10 pod oczy, dostałam od Fitomedu do przetestowania. Produkty trafiły do mnie w piątek, więc nie mogę o nich powiedzieć dosłownie nic, ale składy mają baardzo fajne. Obczajcie na stronie Fitoteka.pl 

Krem Babydream Wind-und Wettercreme, czyli krem ochronny przed wiatrem i zimnem dla niemowląt i dzieci stosowałam jako krem przejściowy pomiędzy zdenkowanym Sylveco, a przesyłką kremu nr 1. Krem jest baardzo tłusty i konsystencją, zapachem przypomina Nivea. Babydream nie zawiera jednak parafiny i sprawdza się bardzo dobrze na noc, do bardzo mocnego natłuszczenia. Kupiony za jakieś 4 zł w Rossmannie.
Przy dziale produktów do pielęgnacji ciała nie zaszalałam zbytnio, ale znalazłam świetną perełkę - kremowe, regenerujące masło do ciała od firmy Anida Pharmacy, kupione w aptece Dr.Max w M1 w Krakowie. Masło ma fajny skład, bez parafiny i kosztowało ok. 8 zł. Lubię efekt nawilżenia i wygładzenia po jego aplikacji.

W Rossmannie kupiłam Balsam pielęgnujący z olejkiem z awokado i migdałów do skóry suchej, do stóp, firmy Fuss Wohl. Fajny krem do stóp bez parafiny za niską cenę.
Maskę odbudowującą z olejkiem jojoba i masłem karite firmy Yves Rocher (wraz z wodą toaletową) dostałam jako gratis do zamówienia powyżej 109 zł.

W końcu skusiłam się na Tangle Teezera  w wersji The Original. Jak na razie sprawdza się dobrze i podoba mi się w niej to, że ma cienkie i gęste wypustki. 
Zalotka wraz z dwoma wymiennymi gumkami dorwana w Tk Maxx za 19,99 zł, miniaturka wody toaletowej Guess Girl, również kupiona w Tk i gratisowa woda toaletowa o zapachu bzu z Yves Rocher. 
I teraz kolorówka! Ostatnio dostałam do przetestowania bazę pod podkład Colorscience w wersji Skin Calming od portalu Estetycznie.pl Baza jest delikatnie napigmentowana w kolorystyce lekkiego, jasnego beżu. Co ciekawe, baza posiada SPF 20. Produkt oparty jest na sylikonach, więc jest to typowa wygładzająca baza, ale w swoim składzie posiada też m.in. ekstrakt z ogórka, ekstrakt ze spiruliny czy ekstrakt z zielonej herbaty.

Korektor Wibo Deluxe Brightener kupiłam ot tak, dla spróbowania. Jest baardzo jasny, lekko wpadający w róż i sprzedawany tylko w jednej wersji kolorystycznej (jeśli się mylę to mnie poprawcie:)) delikatnie rozświetlający korektor. No fajny, ale nic szczególnego, bez zachwytów. Osobom, które nie mają cieni pod oczkami pewnie sprawdzi się dużo lepiej.

Kredkę Golden Rose Dream Lips w odcieniu nr 521 i kredkę Wibo Nude Lips o numerku 4, prawdopodobnie pokażę w kolejnym wpisie - bardzo fajne, dzienne odcienie brudnego różu.

Matową szminkę Wet n Wild w odcieniu In the Flesh kupiłam całkowicie przypadkowo będąc w Naturze.

Cień Sensique Velvet Touch o numerku 122 kupiłam na promocji za ok. 3-4 zł. Dobrze napigmentowany, kremowy, połyskujący cień w tonacji różowego złota.

To wszystkie zakupy poczynione w lutym i na początku marca. Oprócz powyższych produktów do koszyka wpadł mi kremowy żel pod prysznic z Alterry o zapachu malwy, maska Alterra do włosów w wersji granat i aloes, maska Stapiz i słynne mydełko Protex do mycia pędzli, które zastąpiło swojego poprzednika - mydło Aleppo.

A Wy zaszalałyście w lutym ? 
Znacie któreś z powyższych produktów?

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images