DLACZEGO ZAWIODŁAM SIĘ NA TOREBCE WITTCHEN?

niedziela, 25 października 2015

Szał na torebki Wittchen przeminął z 17-ym, gdy to Lidl był oblegany przez torebkomaniaczki, które mogły upolować torebki w bardzo dobrych cenach. 250 czy 270 zł to bardzo dobra cena za dużą, porządną torebkę, która przetrwa lata. Swój egzemplarz kupiłam podczas kiermaszu, który trwał, bodajże, 5 dni - torebki, galanteria, walizki były w tym czasie były mocno przecenione. Stwierdziłam, że to znak od niebios, by kupić coś, co przetrwa dłużej niż jeden sezon. Ale coś mi się wydaje, że chyba nie przetrwa..

Nie byłam w Lidlu i nie miałam zamiaru tam być z kilku powodów : a) finansowych - jestem tylko bidnym studentem; b) najbliższy Lidl jest daleko od mojego mieszkania; c) jak na razie mam dość Wittchena. Nie mam nic do ludzi kupujących w Lidlu - fajne akcje, dobra cena, duży wybór, ale nie o to mi dziś chodzi, więc przejdę do sedna.

Dlaczego jestem niezadowolona z torebki Wittchen zakupionej podczas kiermaszu?
Torebka, za którą zapłaciłam niewielkie pieniądze jak na tak renomowaną firmę, były niewielkie, ot 79 zł za model 80-4Y-770-1 → patrz ta sama aukcja kiermaszu na Allegro. Gdy dostałam przesyłkę, zamówioną przez internet, odebraną od pana kuriera do łapek własnych, nie mogłam się doczekać aż ją przymierzę, wyoglądam, dodam zdjęcie na instagram... (oh nołłł, serio to napisałam? :D) I nie dodałam, w sumie, pokazałam ją tylko w poście z nowościami, by przygotować Was na dosyć nietypową recenzję, jak na mój blog. 

Gdy otwarłam pudło byłam bardzo podjarana, no bo która kobieta nie jest, gdy kupuje torebkę? Wszystko pięknie zapakowane, wittchenowską folijką owinięte, ale torebka jakoś tak smętnie leży, na dnie. UBRUDZONA. Z POPSUTYM ZAMKIEM. ŚMIERDZĄCA POTWORNIE. To był dopiero początek. Gdy się przyjrzałam dokładnie temu gagatkowi, zauważyłam, że srebrny łańcuszek doczepiony do małej kosmetyczki, jest brudny w czarnej, zaschniętej mazi podobnej, w swej konsystencji, do smoły, a na rogach torebki są wystrzępione nitki. Nawet zwykła torebka z bazarku nie była tak niedopracowana. Nie wiem, co przeszła ta torebka, ale nie wyglądała na nową. Być może była przedmiotem reklamowanym lub uszkodzonym, o czym nie było mowy przy zakupie.. 

Pewnie myślicie, że jestem wrogo nastawiona do Wittchena, że się czepiam, ale sory, zawiodłam się. Oczekiwałam czegoś wow, czegoś porządnego, eleganckiego, wyjściowego. Nie zgłosiłam reklamacji, bo wiem, że torebka, którą wybrałam była ostatnią sztuką i nie chciałam jej wysyłać, bo na prawdę mi się podobała. Nie jestem paniusią, nie lecę na markę, więc to co było brudne to wyczyściłam, zamek rozsunięty w połowie dało się naprawić, brudny łańcuszek dało się wytrzeć, a brzydki zapach wywietrzyć i zabić ulubionymi perfumami. I voilà! Torebka jest niewielka, ale zmieści format A5 - kilka zeszytów, długopis, portfel, chusteczki i właściwie tyle miejsca jest mi potrzebnego do zagospodarowania. Lubię tą torebkę, jest dosyć elegancka, zgrabna i gdyby nie kilka mankamentów byłaby moją ulubienicą.

Czy kupię ponownie torebkę Wittchen?
Nie mówię nie, w sumie to podoba mi się wiele modeli z ich asortymentu, ale stawiam sobie postanowienie: Aga, nie kupuj na kiermaszach czegoś, czego nie widziałaś na żywo ( w sumie dotyczy to tylko Wittchena.)  Maybe someday!




Jeśli macie torebki Wittchena, koniecznie napiszcie mi, czy jesteście zadowolone!
A może któraś z Was kupiła egzemplarz podczas kiermaszu? 

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images