KOBO, SAHARA SAND & MOONLIGHT

niedziela, 1 lutego 2015

Firmę Kobo poznałam stosunkowo niedawno, lecz nazbierałam już sobie pokaźny, makijażowy ekwipunek. Posiadam już bronzer, rozświetlacz, 2 pigmenty, korektor, cienie, błyszczyk, kredkę do brwi.. I na tym nie spocznę! Ale nie mowa o moich zapasach, chcę przedstawić duet (prawie) idealny, czyli Sahara Sand, 308, a także rozświetlacz Moonlight, 310. Zdradzę na wstępie, iż oba produkty zachowane są w zimnej tonacji i sprawdzą się na każdym, kolorystycznym typie cery.

Oba produkty zapakowane są w 2 kompaktowe, plastikowe pudełeczka, które mają dosyć porządne wieczka i o dziwo, w moich rękach, nic im się jeszcze nie stało. Opakowania zamykane są na "klik" i nie ma obaw o to, by któryś z produktów niespodziewanie się otworzył.

Bronzer, 308 Sahara Sand
Matowy, brązujący puder w kamieniu nadaje skórze odcień naturalnej, zdrowej opalenizny. Idealny do kreowania "cienia" na twarzy. Polecany do konturowania, modelowania twarzy i ciała.
Rozświetlacz, 310 Moonlight
Puder zapewnia rozświetloną i pełną blasku cerę. Delikatnie połyskuje tworząc świetlisty, subtelny efekt na twarzy, szyi i dekolcie. Formuła zawierająca olej marula odżywia skórę i sprawia, że staje się delikatna. Trwały i bardzo wydajny.
Tak jak pisałam na początku, oba produkty utrzymane są w chłodnej tonacji. Porównując moją jedyną paletkę bronzerów i rozświetlaczy, czyli Sleek Contour Kit w odcieniu light, do Kobo, to wygląda na ceglastą. Dużym plusem, bądź minusem, matowego bronzera jest jego intensywność - jest bardzo delikatny i nawet ja, laik makijażowy, nie zrobiłam sobie nim nieestetycznych plam. Szampański odcień rozświetlacza jest dużo bardziej napigmentowany i jedno "maźnięcie" wystarcza, by rozświetlić kości policzkowe piękną srebrną taflą bez drobinek, oczywiście :) Oba produkty dobrze się rozcierają i nie bledną. Przy nakładaniu można odczuć, że rozświetlacz może troszkę pylić, jednak przy bronzerze tego nie zauważyłam. 
Podsumowując: z obu produktów jestem bardzo zadowolona. Bronzer jest delikatny, co dla jednych może oznaczać więcej pracy przy konturowaniu, a dla tych, którzy dopiero wkraczają w czeluście makijażu, będzie idealny. Ogromnym plusem jest chłodna tonacja, która wygląda dobrze na wszystkich, kolorystycznych typach cery. Rozświetlacz również jest utrzymany w chłodnej tonacji z przewagą zimnych, srebrnych mikrodrobinek. Przy nakładaniu nieco pyli, ale nie jest to zbyt kłopotliwe. Oba produkty można znaleźć w drogerii Natura lub online. Cena : 19,99 zł/sztukę.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

  1. Mam rozświetlacz ale nr 309, czyli Golden Light. Na ręce bardziej mi się podobał niż Moonlight jednak na twarzy ten 309 jest dla mnie za złoty na tę porę roku. Myślę, że latem będę z niego bardziej zadowolona. Rzeczywiście, rozświetlacz przy nakładaniu troszkę pyli.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam jeszcze nic tej firmy ale kusi mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne produkty, nawet zastanawiałam się nad tym rozświetlaczem ostatnio ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozświetlacz wygląda ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawił mnie rozświetlacz, podoba mi się ta chłodna tonacja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten bronzer i rozświetlacz, bardzo często sięgam po ten zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładne kolorki - szczególnie brązer, Nie stety nie mam nic z KOBO.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam i rozświetlacz i bronzer i dobrze mi się spisują póki co :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kobo ma super pigmenty polecam... i widze ze odwiedze drogerie natura;) pozdrawiam i zapraszam http://kosmetyczny-swir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ! Mam dwa i są baardzo napigmentowane i pełne koloru ;)

      Usuń
  10. Bardzo lubię kobo :) mają dobre kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jedynie mieszane uczucia co do korektora Modeling Illumintator, jednak reszta kosmetyków bardzo przypadła mi do gustu :)

      Usuń
    2. A ja właśnie mam w planach zakupić ten korektor, co dokładnie w nim nie lubisz?
      Jeśli chodzi o produkty które pokazałaś, to ciekawi mnie ten bronzer 308, ostatnio sporo się o nim pisze, a kolorystyka wydaje się być bardzo interesująca. Pigmenty kobo mam i także polecam ;-)

      Usuń
    3. Zrobię o nim osobny wpis :) Skusiłam się na niego po zachwytach Hani - Digital Girl i jest średni. Wchodzi w załamania, podkreśla wszystkie suche skóreczki i widać go pod oczami.. Niektórzy go lubią za krycie, ale dla mnie po prostu źle wygląda :/

      Usuń
    4. Ok, dzięki, czekam na recenzję.

      Usuń
  11. jeszcze nic z Kobo nie miałam, ale z pewnością w przyszłości wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po rozświetlacz chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na KOBO zaczęłam uczyć się makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem raczkującym, początkującym uczniem makijażu, więc ten duet jest dla mnie :D Skoro ty zaczęłaś i teraz tak pięknie malujesz, to ja też tak chcę! :D

      Usuń
  14. Już od dawna mam chęć na ten bronzer z Kobo, zresztą jak na większość ich kosmetyków - pigmenty, cienie... Ale rozświetlacza Mary Lou nie zdradzę z niczym! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mary Lou marzy mi się od dawna, zresztą jak Bahama Mama, ale ceny mnie zdecydowanie odstraszają.. Na razie zaczynam od tych drogeryjnych tanioszków :D

      Usuń
    2. Bahama Mama to zdecydowanie must have na ten rok :) A co do Mary - cena nie gra roli, używam jej od 3 miesięcy cały czas i praktycznie nie ma ubytku :)

      Usuń
  15. Widzę, że idealnie się uzupełniają! Muszę je poznać przy okazji, bo narazie Kobosie znam jedynie z cieni, błyszczyków i lakierów :]

    OdpowiedzUsuń
  16. Kobo naprawdę kusi swoimi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Na razie nie kombinuję z konturowaniem twarzy, bo najzwyczajniej w świecie mi to nie wychodzi... ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mam nic z firmy KOBO, to straszne :))

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Flickr Images